środa, 17 sierpnia 2011

podróże z i pod prąd

spakuję się już. będę siedzieć na walizkach. tak mi lepiej. czuję się wtedy jak w permanentnej podróży w strony, które przyjaźnie rozchylają ramiona i unoszą kąciki ust. okno otworzę na oścież. zza okna wpadnie wiatr, który pozwoli zapomnieć o odliczaniu czasu. jakbym była w ciągłej drodze. w międzyczasie zrobię kilka zdjęć, żeby pamiętać o sobie. kilka par zwykłostek. po przebudzeniu będę wyjmować z ukrycia negatywy jeszcze tak bardzo niewiadome i oglądać je pod słońce. ich kolory przewrotne i nierówne horyzonty drugiego planu. zatrzymuję wzrok szczególnie na tych kilku porannych i szukam najjaśniejszych kropeczek, które przemienią się w konstelacje pieprzyków.
żyłami szyn rdzawymi ruszę już niedługo w świat.



świat...




kiedy myśli mi oddasz




( na zdjęciach Bożena K. ... zdjęcia odratowane cudem )



wtorek, 16 sierpnia 2011

raz zrobiłam sobie spacer po niebie











Bywać nad polskim morzem jest pięknie i podniebnie. Jod dobrze oczyszcza umysł i duszę.
A morze zabiera ze sobą na inny, nieznany brzeg wszystko co złe.






click



Znów siedzę jak na szpilkach czekając na godzinę 17, która przyniesie mi odpowiedź zaklętą w negatywach. 108 zwykłostek i być może 36 fotografii stworzonych razem z A. i E.
Dziś już rozpakuję walizkę. Wtulę się w to, co było przytulane. Przeszłam zapachem wiatru i burzy; spokojem i wolnością. Jestem krainą łagodności.

W czwartek ugoszczę przed obiektywem Agatkę :) A od przyszłego poniedziałku znów Warszawa. Na jak długo? Oby jak najdłużej...


Dwie pary zielonych oczu muszą wróżyć coś pięknego.




poniedziałek, 15 sierpnia 2011

...



Nie rozpakuję dziś walizki. Chcę czuć w sobie jeszcze tę drogę, te czasy dokonane.
Chcę być nadal w tej podróży po meteorytach. Na dachach bawić się w powietrze.


Jestem.






sobota, 13 sierpnia 2011

...

Tak pięknie pozbyłam się smutku. Tak gładko.
Teraz jest spokój pełen uśmiechu. I wolność.
Detox trwał krótko. Poszedł pomyślnie.
Ktoś miał rację o tym niszczeniu życia.
A własnego życia nie wolno oddawać, nie wolno dać zniszczyć, zatruć.

Każdy dzień przynosi radość wraz z deszczem i słońcem.
Na południu zawsze bywa ciemno. Ale południe już mnie nie dotyczy.



poniedziałek, 8 sierpnia 2011

Fotografia - mowa ludzka.


Pochowałam ćmy między kartkami książek. Gdy nie żyją, nie boję się ich dotknąć.
Gdy strach umiera, także łatwo się z nim oswoić.
Robię kroki naprzód. Jeden po drugim. Chyba jestem odważna. Chyba zmądrzałam.
Żadnych tajemnic. Żadnego udawania, że nic się nie stało. Stało się.
Ale to już nie moje sprawy. Kłamstwa. Uciekanie.
Jeśli kogoś to kręci, proszę bardzo.
Nie czeka się przez rok na kłamstwo. Nawet jeśli wydaje się najbardziej prawdziwe.
Nie mam nikomu za złe. Śmieję się tylko z siebie samej, bo wierzyłam, że wróci.
Śmieję się, bo już dawno skończyły mi się łzy.



I w końcu jestem szczęśliwa. Bo zabiłam ćmę.






.

16 filmów w lodówce.
Odwiedziny w labie. O 15 odbiór skanów z małego obrazka i dwóch negatywów średnioformatowych, które poczekają na skanowanie trochę jeszcze.
No i film pod tytułem " wpuścić szumską do sklepu"... Kupiłaby wszystko, ale z racji budżetu przeznaczonego na co innego, kupiła jedynie sweterek.... ( a taka ładna czerwona marynarka była... i sukienka w miodowym kolorze... a buty! a jakie kolczyki! a jaka bransoletka! shit... )

Poza tym. Wszędzie zmiany. Począwszy od numeru telefonu, po współlokatora w pokoju, który z pustki i ciszy, stał się żywą postacią mojego brata, który także postanowił wiele pozmieniać.
I tak wszystko się zmienia. I chyba na lepsze.
Bo pełno słońca i uśmiechu.
I pudełeczko pełne bursztynów.




niedziela, 7 sierpnia 2011

piątek, 5 sierpnia 2011

i can't remeber your smile...

Nie pamiętam.
Nie pamiętam naszego ostatniego pocałunku. Nie pamiętam kiedy ostatni raz byliśmy razem, kiedy byliśmy szczęśliwi.
Nie pamiętam.