poniedziałek, 6 lutego 2012

o podciętych skrzydłach






---

Spokojnie. Nikt nikomu nie podciął skrzydeł. Wręcz przeciwnie... Otworzyła się klatka i można wzlecieć wyżej niż się wydawało.
Wczoraj wieczorem mieszkanie zrobiło się mniejsze o cztery osoby. Przez dwa dni było tu gwarliwie i "tłoczno". Niezwykle dziwnie przyzwyczaić się do braku dźwięku migawki - tej ciężkiej, analogowej, którą poprzedzała cisza. Do braku rozmów i znikania w zastraszającym tempie czekoladowego ciasta. Ale pozostaną wspomnienia. Wspomnienia wspaniałych dni, przecudnych osób i przemile spędzonego czasu podczas dwudniowych Jackowych warsztatów fotograficznych :). Będziemy na pewno długo wspominać ten pierwszy raz, pierwszych warsztatowiczów i ten pierwszy, niepowtarzalny stres związany z tym całym przedsięwzięciem.  Ale także mam nadzieję, że będzie dochodzić do kolejnych warsztatów i, że znów będzie można poznać wspaniałych ludzi, stworzyć im domową atmosferę i pomóc przełamać lody.
Dziękuję Wszystkim :) Jackowi, Izie, Marcie, Maćkowi i Krzysztofowi ;) za przecudny czas.

4 komentarze:

  1. no powiem, że przestraszyłam się po tytule ;)
    ale... w dalszej treści się uspokoiłam, ja też ogromnie dziękuję :*

    OdpowiedzUsuń
  2. jak zawsze niesamowite zdjecia!!!!

    OdpowiedzUsuń