środa, 16 listopada 2011

Moja Warszawa




Nie dość, że obudziły mnie najpiękniejsze słowa, to na dodatek, gdy podniosłam wzrok, zobaczyłam czyste, błękitne niebo nade mną. Więc skąd te czarno-białe fotografie? A tak. Bez związku z tematem. Nie mam nic szczególnego do powiedzenia w tej chwili. Tak tylko sobie postanawiam, ze wkrótce zostanie ze mnie w tym internecie tylko ten blog. Lubię go. Jest cichy, nikt tu nikogo nie goni i nie muszę oglądać żadnego nawału tych samych zdjęć, powtarzanych przez różnych focących itp. O tym to dużo gadać. Portfolio też zniknie. Tutaj będzie wszystko. I tyle. Dla tych, którzy chcą mnie nadal śledzić, będę tutaj. Jeśli ktoś będzie chciał, to mnie znajdzie. Tyle. Ostatnimi czasy uświadamiam sobie wiele spraw. Dlatego wolę nie istnieć w internetowym światku. Zniknąć z portali. Usunąć fejsbuka ( albo zostawić tylko dziewczyny z grupy w znajomych i mieć z nimi jakiś szybki kontakt i tylko to ). Nie warto w tym wszystkim uczestniczyć, bo to wysysa wszelkie fotograficzne soki i człowiek zaczyna się zastanawiać po co to robi, ale jednak wiem po co robię zdjęcia. Dla siebie. Nie dla internetowych rewelacji albo 1 za 1. I tyle.

4 komentarze:

  1. bardzo trafne internetowe przemyślenia, popieram

    OdpowiedzUsuń
  2. ale ten światek przyzwyczaja i... trochę trudno jest z nim się rozstać.

    OdpowiedzUsuń
  3. W pierwszym zdjęciu zakochałam się od pierwszego wejrzenia.

    OdpowiedzUsuń