poniedziałek, 19 września 2011

" i'm from wizzair "




Zaczyna się odliczanie dni, bo uświadamiamy sobie, że to już tylko chwila i wzbijemy się w powietrze. Jeszcze nigdy nie widziałam chmur pod sobą ( jedynie, gdy pada deszcz jest to możliwe na Ziemi ), nie byłam ptakiem, nie miałam skrzydeł. Mój dowód osobisty także nie przekraczał ani razu granic naszego pięknego kraju. A teraz już tak blisko, już wyobrażam te wszystkie skandynawskie krajobrazy , które będą odbijać się w tych oczach, co to obok.
A wczoraj już choroba zaczęła odpuszczać w najlepsze. Wyruszyłam na spacer drogami, które zaczynam poznawać coraz lepiej, tymi tu, koło-Domu. Mimozy przywołują jesień coraz głośniej. Komary korzystają z ostatniej okazji, by upić się nagrzaną jeszcze po lecie krwią. Znalazłam wrzosowisko wśród brzozowego lasku. Przyniosłam bukiet jesieni do Domu.



Jak pięknie szeleszczą liście, gdy strącają je promienie zachodzącego słońca.





2 komentarze: