czwartek, 27 listopada 2014

Norway again...

Jeszcze parę dni i znów tam będę. Bez ciepłych butów, bez grubej kurtki, ale dam radę. Pierwsza zima w Norwegii. Mam nadzieję na piękny czas. 
A póki co maluję bombki i robię różne ilustracje do własnych myśli. Akurat  teraz zrobiłam bombkę w lisy, a rysuję szeptuchę, która chodziła za mną od dawna, lecz dokończę ją dopiero, gdy dotrą do mnie moje urodzinowe gwasze. Tak poza tym, moja prababcia była szeptuchą. 
A poza tym nic. Nieprzespane noce. Krótkie dnie. Jak wszędzie.

 



9 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Tym razem lądujemy gdzieś pod Oslo, mieszkamy gdzieś pod Oslo, i jeździmy gdzieś w piękne miejsca :)
      Miała być Wenecja... ale jak miałam wybór, to podrzuciłam temat Norwegii... Jeny...
      No i myśleliśmy, że nie lata Wizzair z Wawy do Bergen... To kupilismy do Oslo, no ale i tak będzie pięknie :) Pojedzie się na zachód i już :)

      Usuń
  2. Udało mi się spędzić kilka listopadowych dni w Oslo i już zazdroszczę Ci zimy w tym cudownym miejscu:)
    Gdy byłam mała moim wymarzonym zawodem była szeptunka:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My może zawitamy do Oslo, a może nie... :) Zobaczymy gdzie nas wiatr poniesie.
      A co do wymarzonego zawodu... No genialne :D

      Usuń
  3. była szepuchą? taką prawdziwą? swego czasu zafascynował mnie dokument o kobietach z Podlasia...

    OdpowiedzUsuń
  4. Taką prawdziwą :) Moja babcia ukochana pochodzi z kresów, z Podlasia, jest prawosławna ... No ale prababcia jej nie przekazała nauki, więc wygasło. A może i ja teraz bym zaczynała wtajemniczać się w znachorskie tematy, gdyby nie było wojny, gdyby moja babcia nie wybrała innej drogi... :) Kto wie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ech, te nasze pokrętne losy... nitki genów ;) no kto wie... zważywszy, że temat zdaje się zanika, mogłabyś stać się orędowniczką nowego lajfstajla ;)

      Usuń