poniedziałek, 30 maja 2011

szkicując kiedyś narysowałam życie

































( szkice. większość z nich pochodzi z zeszłego roku. większość z nich to typowe pięciominutówki... jeden z nich sięga czasów mojego liceum < portret A.T. > . wszystko to w sumie nic szczególnego... dziś po prostu znalazłam je szykując prace na zaliczenie i zachciało mi się je sfotografować. )



Zbita stopa. Łokieć sparzony kwasem. Paznokieć czarny od werniksu. Zapach kleju. Sterty niedokończonych rysunków i pustych kartek. Broszka w kształcie i kolorze maku do słomkowego kapelusza. Sandały z podstawówki, które dopiero niedawno odważyłam się założyć. Kubek w truskawki na skraju półki. Pożyczony szampon. Rozsypane cienie do powiek. Pół flakonika perfum. Krem Nivea. Aparat na wierzchu na-wszelki-wypadek.

Światło w kolorze kalafonii.







niedziela, 29 maja 2011

światło mojego (s)pokoju

http://evemeryczna.wrzuta.pl/audio/6lfwVLoyNz9/nic_w_zyciu
( stare jak świat... dziś zaśpiewałabym lepiej, ale mam sentyment... dziś znalezione...
)



poniedziałek, 23 maja 2011


nie piję kawy i nie szukam chłopaka





toczę się ulicami. przygniatam zbędnymi pięcioma kilogramami myśli.
mówią, że więcej nie będę mogła nosić masek. cholera.
zaległości w życiu. dziury w pamięci. kamienie rzucane na mój szaniec.
mówię sobie idź wyprostowana wśród tych co na kolanach. i idę.
jeszcze nie straciłam głosu. to tylko lekka chrypa.


ciągle zastanawiam się dlaczego Christine nie wybrała Upiora ...






niedziela, 22 maja 2011

bo łatwiej być samemu...


There's a reason I said I'd be happy alone. It wasn't 'cause I thought I'd be happy alone. It was because I thought if I loved someone and then it fell apart, I might not make it. It's easier to be alone, because what if you learn that you need love and you don't have it? What if you like it and lean on it? What if you shape your life around it and then it falls apart? Can you even survive that kind of pain? Losing love is like organ damage. It's like dying. The only difference is death ends. This? It could go on forever.


( grey's anatomy )




środa, 18 maja 2011

..


bóle. sprzęty. krzesła. nogi. ręce. pojemnik na śmieci.







niedziela, 15 maja 2011

what i've done ?




23:23



Bolało.




...


Nadal słów nie mam, by opisać co we mnie. Wyczerpały się znaczenia i epitety na tęsknotę. Mam tylko dłonie zimne i piersi gładkie jak woda i nietknięte. ................













sobota, 14 maja 2011

20.00 - 2.00
Galeria Rynek - Stare Miasto
Olsztyn

(;

malujemy po nocach i nie tylko.... "nie tylko" bardziej :)

czwartek, 12 maja 2011

niezasłane łóżka


Kwiaty wypadły z wazonu.







( na ciąg dalszy zabrakło słów )





środa, 11 maja 2011

perła


No i już jest... Erotyk z moim ryjkiem i nie tylko na okładce... :D





wtorek, 10 maja 2011

TLK



Wyjechać. Daleko.
Pociągiem. Rowerem. Konno.
Odlecieć. Na lato.
Na zimę.
Samolotem. Bez skrzydeł. Przez okno.
Odejść. Na drugą stronę
ulicy. Nie po pasach. Na przełaj.
Wynająć. Mansardę.
(s)pokój. Serce.


Zmienię. Adres. Numer telefonu. Kolor włosów. Imię. Nazwisko. Uśmiech. Dłonie.

Zostanę. Pisarką. Sprzątaczką. Kucharką. Szeptuchą ( jak moja prababcia ). Lektorką filmów porno.

Będę. Nie-do-znalezienia. Nie-do-poznania. Nie-do-namierzenia.







Mnie na niczym nie zależy, wiesz. Na niczym. Oprócz ciebie. Muszę cię widziec. Muszę patrzeć na ciebie. Muszę słyszeć twój głos. Muszę i nic mnie więcej nie obchodzi. Nigdzie. Jeszcze nie wiem, co będzie z nami. Przypuszczam, że to się źle skończy. Ale mi wszystko jedno. Bo już jest warto. Dlatego, że ja mówię, a ty słyszysz. Rozumiesz?

S. Lem, "Powrót z gwiazd"









siódme-boleści







sobota, 7 maja 2011

.


Rok historii sztuki przestudiowany. Jeszcze tylko pół i materiały na minione kolokwia wizualne. Musi się udać, musi. A później powrót na studia, ale nie wiem jak to będzie, szczerze... Nie mam pojęcia jak w 3 tygodnie nakręcić 3 filmy, zrobić ceramikę, namalować jakieś 30 obrazów, zrobić wszystko na projektowanie graficzne, zrobić zdjęcia na multimedia i odbitki na grafikę, skoro jeszcze nie zaczęłam wytrawiać blachy. Szczerze... mam przerąbane. Ale mus to mus.
No ale nie o tym chciałam pisać. Chciałam na piśmie poświadczyć sobie, iż po wszystkim muszę zabrać się za robienie zdjęć, werbowanie kobiet i mężczyzn do zdjęć, a że ja mam swoje miejsca na zdjęcia tutaj, to........ no chyba, że będę gdzieś wyjeżdżać, to może, ale i tak... jak już gdzieś wyjeżdżam to raczej rekreacyjnie. Ogólnie jestem zdania, że to modelka powinna jeździć do fotografa, bo ja tak za czasów pozowania robiłam. Czemu? Bo fotograf ma swoje projekcje, ma swoje ulubione czy upatrzone miejsca na zdjęcia. Fotograf obserwuje światło w danych chwilach i myśli " tu chciałbym zrobić zdjęcia ". A gdy jedzie się w nowe miejsce, którego się nie zna, nie jest się w stanie w godzinę go ogarnąć, przygarnąć, poznać. Trzeba dotknąć wręcz każdego milimetra ściany, przestawić meble na wszelkie sposoby, poznać każdy rodzaj wpadającego światła... Nie wiem czy każdy tak ma... Ale... ja tak... To mój sposób pracy... Przez poznawanie kawałek po kawałeczku... Oswajanie się z miejscem... Na początku w samotności przemyślam to miejsce, kontempluję, rozważam. Zauważam kierunki światła, jego barwę... I nagle widzę w głowie, jakie zdjęcie chciałabym w danym miejscu zrobić. Lubię robić zdjęcia w swoich miejscach. Bo oswoić miejsce i modelkę na raz jest mi bardzo ciężko. Często też trafiałam na modelki zamknięte na propozycje, które bały się cokolwiek pokazać, bo chciały wyglądać tylko ładnie. A to jest moja największa zmora... Ja chcę siły, rozpaczy, brudu, kurewskości, smutku, łez, lubieżności, kobiecości. Chcę całej mieszanki uczuć. Chcę wyciągniętych w górę rąk i poskręcanych talii. Chcę rozchylonych ust i spojrzeń mordercy. Chcę rozchylonych nóg i papierosów.
Dobra modelka nie robi zdjęć z miłości do siebie, ale z miłości do fotografii. Musi zaufać fotografowi. Nie bać się stać się na chwilę kimś, kim może zupełnie nie jest. Wychylić pierś, zsunąć majtki, rozmazać makijaż. Musi jej na chwilę pęknąć serce. Musi na chwilę znienawidzić ukochanego. To jest dobra modelka. Nie ta, która wie, że wygląda dobrze z jednego profilu i tylko tak pozwala się fotografować. Nie ta, która przez to, iż nie akceptuje siebie, zarzuca fotografowi, że źle ją pokazał. Trzeba ufać fotografowi, bo ten dobry wybierze takie zdjęcia, które naprawdę coś ze sobą niosą.
Ale cóż... Łatwo mówić, trudniej zrobić, trudniej znaleźć.
Robi się coraz gorzej i nie rozumiem tego. Umawianie się na sesje i rezygnowanie dzień/godzinę przed. Pianie do fotografa, a co do czego cisza, albo za daleko. Cholera... Gdy jeszcze mnie chcieli na zdjęcia, nie miałam żadnego problemu... jechałam 5 godzin do fotografa, żeby zrobił mi kilka zdjęć... Całe wakacje spędziłam na sesjach, sesyjkach... A miałam tylko 18 lat. Czego nie robi się dla tego, co kochamy? Dlatego nie rozumiem... Bo nawet jeśli nie ma na to środków, to zawsze można je zdobyć i po pewnym okresie czasu pojechać na wymarzoną sesję. Jeśli nie ma czasu, można go znaleźć. I nie umawiać się z fotografem, nie oferować się, jeśli tak naprawdę nie chce się ruszać dupy z domu, a później dziwnym trafem człowiek dowiaduje się, że czterem modelkom na raz poumierali dziadkowie, babcie, rybki czy aligatory...


o.




piątek, 6 maja 2011

historia





( tak wiem...podobne do ostatnich...ale mam do nich taką słabość... )



Historia sztuki. Setki stron zapisanych notatek. Myślałam, że już nigdy nie zagoszczą w moim życiu, że uwolniłam się od Caravaggia, El Greco i Rublowa. A dziś znów doktor Tulp uczy mnie anatomii. A dziś znów podziwiam gotyckie katedry, a zaraz po nich rzeźby Michała Anioła, które nigdy nie przestaną mnie zachwycać ( szczególnie te niedokończone, jakby chcące wyrwać się z bryły kamienia ). Do poniedziałku muszę się przespać ze wszystkimi artystami od starożytności po współczesność.



A później nadrabiam zaległości na studiach. A później to już zdjęcia, zatem pytam kto chętny i gotowy zadeklarować mi swoje poddaństwo ( :