środa, 30 marca 2011

oczu chmurność


( zdjęcie stare bardzo, wyszperane )

Pół miasta obleciałam i trzy oddziały urzędu marszałkowskiego, aż dotarłam w odpowiednie miejsce. Na końcu okazało się, że departament kultury i edukacji znajduje się po drodze na moją uczelnię i, że mogłam zajść tam idąc na zajęcia. Ale cóż. Przynajmniej przeszłam się i dotleniłam. A medycy mają świetny akademik. Pewnie tam straszy :). No i można byłoby robić tam świetne zdjęcia na starych posadzkach, klatkach schodowych... Dobra. Nieważne. Teraz trzymać kciuki. Tak w ogóle, to trzymać kciuki także za pewien konkurs, na który już dawno wysłałam swoje prace, a jutro jest ostateczny termin zgłoszeń. Oby szybko ogłosili wyniki, bo zje mnie przejęcie ( fajnie by było coś zdobyć, chociaż tam chyba nie gustują w zdjęciach mojego typu ). Poza tym... W tym roku mam jeszcze jedną opcję konkursową i mam nadzieję to zrobić :)
A teraz słucham Grechuty i losuję jaką książkę zacząć czytać.


7 komentarzy:

  1. kciuki w pogotowiu, choć widać, że i bez konkursów szmursów funkcjonujesz teraz na wysokich emocjonalnych obrotach i wyłapujesz obiecujące pąki fascynujących rzeczy z otoczenia. tak trzymać

    OdpowiedzUsuń
  2. Wiesz. Konkursy swoją drogą. Zawsze można próbować pokazać te swoje zdjęcia szerszej publiczności :) Nie dla kasy itp. Nie. Mimo, że robię dla siebie, chciałabym, by ludzie oglądali moje zdjęcia i mieli jakieś podrygi serca, które przecież mają, tyle, że dążą za trendami, a teraz modna jest nonszalancja.

    Dziękuję Wam :) Trzymajcie... grupa wsparcia się przyda, bo to zawsze raźniej, jak się przegrywa, a ktoś powie " nie znają się!" ;) hih.

    OdpowiedzUsuń
  3. trudno się dziwić, wkładasz w ujęcia tyle własnych podrygów serca, wystarczy na obdzielenie wielu. nonszalancja to teraz wręcz cnota kardynalna, wiele cennych uczuć i intencji wyparowuje, ale póki ktoś zadaje sobie trud, by tę parę zebrać i skroplić, jak Ty - jest dobrze

    OdpowiedzUsuń